Nowe przepisy

Brytyjska impreza chce walczyć z otyłością dziecięcą, zakazując wszystkich reklam śmieciowego jedzenia w telewizji w czasie największej oglądalności

Brytyjska impreza chce walczyć z otyłością dziecięcą, zakazując wszystkich reklam śmieciowego jedzenia w telewizji w czasie największej oglądalności



We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Partia twierdzi, że zakaz może zmniejszyć oglądalność takich reklam o 82 procent

Partia Pracy twierdzi, że Wielka Brytania ma jeden z najgorszych wskaźników otyłości wśród dzieci w Europie Zachodniej.

Według Światowa Organizacja Zdrowiaszacunkowo 42 miliony nadwaga dzieci poniżej piątego roku życia na całym świecie w 2015 roku, a od tego czasu wskaźnik tylko wzrósł. Partia Pracy w Zjednoczone Królestwo chce zmienić tę statystykę w kraju, wprowadzając zakaz niezdrowe jedzenie reklamy w primetime TV.

Reklamy produktów o dużej zawartości gruby, Sól, lub cukier są już zakazane w telewizji dla dzieci, ale nowy zakaz objąłby wszystkie programy telewizyjne przed godziną 21:00, BBC zgłoszone. programy telewizyjne, takie jak Czynnik X, Hollyoaks, oraz Brytyjski Mam Talent wpłynie to również na oficjalne wprowadzenie zakazu.

„Prosimy ludzi, aby zastanowili się nad wpływem, a branżę reklamową o rozpoznanie, umieszczając swoje wiadomości w takich rzeczach jak Dobry talent Wielkiej Brytanii cały czas ma to wpływ na dzieci, które mówią, że chcą jeść i pić te rzeczy” – powiedział BBC Jonathan Ashworth, sekretarz ds. zdrowia w cieniu Labour.

Dzięki tej inicjatywie Partia Pracy planuje zmniejszyć o połowę liczbę dzieci z nadwagą w ciągu 10 lat.

Aby przeczytać o 10 powodach, dla których powinieneś dbać o dziecięcą otyłość, kliknij tutaj.


Z otyłością nie można walczyć, dopóki nie zajmiemy się traumą, która ją powoduje

Spal tłuszcz, aby zmniejszyć ryzyko Covid-19, powiedziano nam. Ale jak rozwiać wstyd i niepokój, które tak często kryją się za przybieraniem na wadze?

„Zwiększenie stresu i wstydu, które odczuwa osoba z otyłością, często prowadzi do zwiększonego odżywiania i zmniejszenia motywacji do utraty wagi”. Zdjęcie: Getty/iStockphoto

„Zwiększenie stresu i wstydu, które odczuwa osoba z otyłością, często prowadzi do zwiększonego odżywiania i zmniejszenia motywacji do utraty wagi”. Zdjęcie: Getty/iStockphoto

Ostatnia modyfikacja w czwartek 30 lipca 2020 r. 13.57 BST

Osoby z Covid-19 z nadwagą lub otyłością mają zwiększone ryzyko poważnych powikłań i śmierci. W świetle tych dowodów rząd rozpoczął plan walki z otyłością, mający na celu zapobieganie jak największej liczbie ofiar w drugiej fali wirusa. Podobno czynnikiem napędzającym był brzuch Borisa Johnsona.

„To była dla mnie pobudka i chcę, żeby była to pobudka dla całego kraju” – napisał Johnson w felietonie Daily Express. „Fakty są proste: nadwaga wywiera dodatkowy nacisk na nasze narządy i utrudnia leczenie chorób serca, raka i – jak odkryliśmy – koronawirusa”. Środki obejmują nakaz oznaczania kalorii w menu, zakończenie ofert rabatowych na niezdrowe produkty spożywcze, zakaz wstępnych reklam dla fast foodów i rozszerzenie usług NHS w zakresie kontroli wagi.

Ankieta Public Health England sugeruje, że dwie trzecie dorosłych ma nadwagę lub otyłość. To poważny problem, który wymaga pilnej uwagi. Ale jeśli tej zimy spodziewana jest druga fala zachorowań na koronawirusa, czy kilka miesięcy naprawdę wystarczy, aby wyszczuplić talię kraju? Czy nie jest to co najmniej trzyletni cel? Wełniane, dysonansowe przesłanie rządu – nakazujące nam schudnąć w w tym samym tygodniu że kazano nam więcej jeść poza domem – nie pomogło.

Umieszczając utratę wagi jako osobisty wybór – licz kalorie, unikaj tanich ofert – rząd buduje most ze sznurka nad płonącym kanionem. Psychologowie od lat piszą o tym, że otyłość nie jest spowodowana brakiem siły woli. Jest to raczej produkt emocjonalnego cierpienia, ubóstwa i nierówności. To, co ludzie mogą sobie pozwolić na jedzenie, ile czasu mają na przygotowanie jedzenia i jak jedzą, to mierniki nierówności.

W obliczu niezdrowego środowiska wolna wola może wydawać się fantazją. Każdy konserwatywny rząd od czasów Margaret Thatcher kultywował indywidualizm nad dobrobytem, ​​ze szkodą dla milionów. Statystyki pokazują, że o 100 000 więcej dzieci żyje poniżej linii podstawowej niż rok temu. Zapotrzebowanie na usługi zdrowia psychicznego NHS rośnie, ale w wyniku systematycznych cięć w finansowaniu funduszy powierniczych tak wiele osób cierpi, nie mając gdzie z nich skorzystać. Korelacja między otyłością, problemami ze zdrowiem psychicznym i ubóstwem jest jasna, ale postawy wobec osób z otyłością nadal zależą od postrzeganego braku kontroli: jeśli jesteś duży, jesteś chciwy i niezdrowy i nie masz silnej woli.

Kiedy przesłanie z góry brzmi, że indywidualne wybory liczą się ponad wszystko, nic dziwnego, że możemy postrzegać tych, którzy są więksi od nas, jako zajmujących zbyt dużo naszej cennej przestrzeni. Ale to nie sprawia, że ​​zawstydzanie tłuszczu jest właściwe ani produktywne. Zwiększenie stresu i wstydu, które odczuwa osoba z otyłością – czy to z powodu interakcji w transporcie publicznym, konsultacji z lekarzem rodzinnym, czy kampanii zdrowia publicznego – często prowadzi do zwiększonego odżywiania i zmniejszonej motywacji do odchudzania. Ten cykl wstydu świadczy o innym materiale dowodowym, który jest świadomie pomijany: korelacja między otyłością a traumą.

Główne badanie Adverse Childhood Experiences wykazało, że ponad 6 milionów osób otyłych i chorobliwie otyłych prawdopodobnie doznało przemocy fizycznej, seksualnej i/lub słownej w dzieciństwie. Kolejne miliony wskażą inne rodzaje traumy z dzieciństwa jako przyczynę ich problemów z wagą: na przykład mieszkanie z chorym psychicznie członkiem rodziny lub rodzicem alkoholikiem. Wiele badań pokazuje obecnie, że PTSD wiąże się ze zwiększonym ryzykiem otyłości u kobiet. Mimo to obwiniamy jednostkę – zwłaszcza jeśli jest kobietą.

Nigdy nie miałem zdecydowanych poglądów na temat otyłości. Zmieniło się to podczas stażu dla mojego magistra psychologii z psychologiem klinicznym pracującym z potencjalnymi pacjentami z chirurgią odchudzającą (bariatryczną). Jej zadaniem była ocena, czy osoby są emocjonalnie przygotowane do radzenia sobie z tak poważną przemianą i czy będą potrzebować intensywniejszego wsparcia psychologicznego.

Obserwowałam wiele ocen z pacjentami, których BMI klasyfikowało ich do kategorii „chorobliwie otyłych”. Dla wielu przebywanie w tym pokoju z psychologiem było pierwszym momentem, w którym ujawnili historyczną traumę. Słyszałem opisy dzieciństwa spędzonego w opiece, wykorzystywania seksualnego w rodzinie, zaniedbania emocjonalnego i przemocy, która zostanie ze mną na zawsze. Wielu pacjentów miało problemy ze zdrowiem psychicznym, na które otrzymali jedynie niepełną opiekę. Nigdy wcześniej nie myślałem, że będzie tak wyraźny związek między historyczną traumą a niezdrowymi nawykami żywieniowymi, ale oczywiście ma to sens.

W badaniu niekorzystnych doświadczeń z dzieciństwa wielu uczestników stwierdziło, że przejadanie się przynosiło korzyści we wczesnym okresie ich życia. Objadanie się stało się źródłem pocieszenia i ochrony przed wykorzystywaniem seksualnym. Innym związkiem między wykorzystywaniem seksualnym w dzieciństwie a otyłością może być chęć „odseksualizowania”, przybrania na wadze jako środka ochrony przed kolejnymi nadużyciami. Oczywiste jest, że mylenie przejadania się z „tylko” uzależnieniem pomija złożoność problemu. Kiedy jedzenie jest używane do radzenia sobie z niepokojem emocjonalnym w młodym wieku, cofnięcie tego uwarunkowania w wieku dorosłym staje się trudne.

Na przykład objadanie się może być kompulsywną, ale niepokojącą pętlą sprzężenia zwrotnego: osoba może jeść duże ilości, aby poczuć się lepiej, czując się z tego powodu zniesmaczona, może się oczyścić. Podświadoma potrzeba emocjonalnego ukojenia jedzeniem w ten sposób mówi o głębokim, niezbadanym wstydzie i bólu. Kiedy ten wstyd – dosłownie obciążający ciało – zaczyna być otwierany i akceptowany w bezpiecznej przestrzeni, istnieje możliwość nauczenia się, jak przekierować te destrukcyjne wzorce.

Obserwując ludzi, którzy po raz pierwszy rozmawiają o wykorzystywaniu seksualnym z profesjonalistą, dostrzegłem wyraźną ulgę, jaką odczuwali, gdy zostali wysłuchani, ale także niedowierzanie, że ich przeszłe doświadczenia będą miały w tym kontekście znaczenie. Pamiętaj, że większość z tych kobiet miała historię znacznego cierpienia psychicznego. Dlaczego nie zapytano ich wcześniej o to, co się z nimi stało? Dlaczego nie pomogli im dołączyć do kropek?

Jeśli chcemy walczyć z otyłością, musimy myśleć poza indywidualnymi wyborami, postrzegając problem jako taki, który ma strukturalne, systemowe korzenie. Musimy myśleć o tym, co stało się z ludźmi, a nie skupiać się na tym, co jest z nimi nie tak lub na ich wyborach. Wydaje się mało prawdopodobne, by partia polityczna, której polityka była przyczyną tak powszechnych niepokojów, była w stanie to zrobić.

Eleanor Morgan jest autorką książki Hormonal: rozmowa o kobiecych ciałach, zdrowiu psychicznym i dlaczego musimy być wysłuchani


Z otyłością nie można walczyć, dopóki nie zajmiemy się traumą, która ją powoduje

Spal tłuszcz, aby zmniejszyć ryzyko Covid-19, powiedziano nam. Ale jak rozwiać wstyd i niepokój, które tak często kryją się za przybieraniem na wadze?

„Zwiększenie stresu i wstydu, które odczuwa osoba z otyłością, często prowadzi do zwiększonego odżywiania i zmniejszenia motywacji do utraty wagi”. Zdjęcie: Getty/iStockphoto

„Zwiększenie stresu i wstydu, które odczuwa osoba z otyłością, często prowadzi do zwiększonego odżywiania i zmniejszenia motywacji do utraty wagi”. Zdjęcie: Getty/iStockphoto

Ostatnia modyfikacja w czwartek 30 lipca 2020 r. 13.57 BST

Osoby z Covid-19 z nadwagą lub otyłością mają zwiększone ryzyko poważnych powikłań i śmierci. W świetle tych dowodów rząd rozpoczął plan walki z otyłością, mający na celu zapobieganie jak największej liczbie ofiar w drugiej fali wirusa. Podobno czynnikiem napędzającym był brzuch Borisa Johnsona.

„To była dla mnie pobudka i chcę, żeby była to pobudka dla całego kraju” – napisał Johnson w felietonie Daily Express. „Fakty są proste: nadwaga wywiera dodatkowy nacisk na nasze narządy i utrudnia leczenie chorób serca, raka i – jak odkryliśmy – koronawirusa”. Środki obejmują nakaz oznaczania kalorii w menu, zakończenie ofert rabatowych na niezdrowe produkty spożywcze, zakaz wstępnych reklam dla fast foodów i rozszerzenie usług NHS w zakresie kontroli wagi.

Ankieta Public Health England sugeruje, że dwie trzecie dorosłych ma nadwagę lub otyłość. To poważny problem, który wymaga pilnej uwagi. Ale jeśli tej zimy spodziewana jest druga fala zachorowań na koronawirusa, czy kilka miesięcy naprawdę wystarczy, aby wyszczuplić talię kraju? Czy nie jest to co najmniej trzyletni cel? Wełniane, dysonansowe przesłanie rządu – nakazujące nam schudnąć w w tym samym tygodniu że kazano nam więcej jeść poza domem – nie pomogło.

Umieszczając utratę wagi jako osobisty wybór – licz kalorie, unikaj tanich ofert – rząd buduje most ze sznurka nad płonącym kanionem. Psychologowie od lat piszą o tym, że otyłość nie jest spowodowana brakiem siły woli. Jest to raczej produkt emocjonalnego cierpienia, ubóstwa i nierówności. To, co ludzie mogą sobie pozwolić na jedzenie, ile czasu mają na przygotowanie jedzenia i jak jedzą, to mierniki nierówności.

W obliczu niezdrowego środowiska wolna wola może wydawać się fantazją. Każdy konserwatywny rząd od czasów Margaret Thatcher kultywował indywidualizm nad dobrobytem, ​​ze szkodą dla milionów. Statystyki pokazują, że o 100 000 więcej dzieci żyje poniżej linii podstawowej niż rok temu. Zapotrzebowanie na usługi zdrowia psychicznego NHS rośnie, ale w wyniku systematycznych cięć w finansowaniu funduszy powierniczych tak wiele osób cierpi, nie mając gdzie z nich skorzystać. Korelacja między otyłością, problemami ze zdrowiem psychicznym i ubóstwem jest jasna, ale postawy wobec osób z otyłością nadal zależą od postrzeganego braku kontroli: jeśli jesteś duży, jesteś chciwy i niezdrowy i nie masz silnej woli.

Kiedy przesłanie z góry brzmi, że indywidualne wybory liczą się ponad wszystko, nic dziwnego, że możemy postrzegać tych, którzy są więksi od nas, jako zajmujących zbyt dużo naszej cennej przestrzeni. Ale to nie sprawia, że ​​zawstydzanie tłuszczu jest właściwe ani produktywne. Zwiększenie stresu i wstydu, które odczuwa osoba z otyłością – czy to z powodu interakcji w transporcie publicznym, konsultacji z lekarzem rodzinnym, czy kampanii zdrowia publicznego – często prowadzi do zwiększonego odżywiania i zmniejszonej motywacji do odchudzania. Ten cykl wstydu świadczy o innym materiale dowodowym, który jest świadomie pomijany: korelacja między otyłością a traumą.

Główne badanie Adverse Childhood Experiences wykazało, że ponad 6 milionów osób otyłych i chorobliwie otyłych prawdopodobnie doznało przemocy fizycznej, seksualnej i/lub słownej w dzieciństwie. Kolejne miliony wskażą inne rodzaje traumy z dzieciństwa jako przyczynę ich problemów z wagą: na przykład mieszkanie z chorym psychicznie członkiem rodziny lub rodzicem alkoholikiem. Wiele badań pokazuje obecnie, że PTSD wiąże się ze zwiększonym ryzykiem otyłości u kobiet. Mimo to obwiniamy jednostkę – zwłaszcza jeśli jest kobietą.

Nigdy nie miałem zdecydowanych poglądów na temat otyłości. Zmieniło się to podczas stażu dla mojego magistra psychologii z psychologiem klinicznym pracującym z potencjalnymi pacjentami z chirurgią odchudzającą (bariatryczną). Jej zadaniem była ocena, czy osoby są emocjonalnie przygotowane do radzenia sobie z tak poważną przemianą i czy będą potrzebować intensywniejszego wsparcia psychologicznego.

Obserwowałam wiele ocen z pacjentami, których BMI klasyfikowało ich do kategorii „chorobliwie otyłych”. Dla wielu przebywanie w tym pokoju z psychologiem było pierwszym momentem, w którym ujawnili historyczną traumę. Słyszałem opisy dzieciństwa spędzonego w opiece, wykorzystywania seksualnego w rodzinie, zaniedbania emocjonalnego i przemocy, która zostanie ze mną na zawsze. Wielu pacjentów miało problemy ze zdrowiem psychicznym, na które otrzymali jedynie niepełną opiekę. Nigdy wcześniej nie myślałem, że będzie tak wyraźny związek między historyczną traumą a niezdrowymi nawykami żywieniowymi, ale oczywiście ma to sens.

W badaniu niekorzystnych doświadczeń z dzieciństwa wielu uczestników stwierdziło, że przejadanie się przynosiło korzyści we wczesnym okresie ich życia. Objadanie się stało się źródłem pocieszenia i ochrony przed wykorzystywaniem seksualnym. Innym związkiem między wykorzystywaniem seksualnym w dzieciństwie a otyłością może być chęć „odseksualizowania”, przybrania na wadze jako środka ochrony przed kolejnymi nadużyciami. Oczywiste jest, że mylenie przejadania się z „tylko” uzależnieniem pomija złożoność problemu. Kiedy jedzenie jest używane do radzenia sobie z niepokojem emocjonalnym w młodym wieku, cofnięcie tego uwarunkowania w wieku dorosłym staje się trudne.

Na przykład objadanie się może być kompulsywną, ale niepokojącą pętlą sprzężenia zwrotnego: osoba może jeść duże ilości, aby poczuć się lepiej, czując się z tego powodu zniesmaczona, może się oczyścić. Podświadoma potrzeba emocjonalnego ukojenia jedzeniem w ten sposób mówi o głębokim, niezbadanym wstydzie i bólu. Kiedy ten wstyd – dosłownie obciążający ciało – zaczyna być otwierany i akceptowany w bezpiecznej przestrzeni, istnieje możliwość nauczenia się, jak przekierować te destrukcyjne wzorce.

Obserwując ludzi, którzy po raz pierwszy rozmawiają o wykorzystywaniu seksualnym z profesjonalistą, dostrzegłem wyraźną ulgę, jaką odczuwali, gdy zostali wysłuchani, ale także niedowierzanie, że ich przeszłe doświadczenia będą miały w tym kontekście znaczenie. Pamiętaj, że większość z tych kobiet miała historię znacznego cierpienia psychicznego. Dlaczego nie zapytano ich wcześniej o to, co się z nimi stało? Dlaczego nie pomogli im dołączyć do kropek?

Jeśli chcemy walczyć z otyłością, musimy myśleć poza indywidualnymi wyborami, postrzegając problem jako taki, który ma strukturalne, systemowe korzenie. Musimy myśleć o tym, co stało się z ludźmi, a nie skupiać się na tym, co jest z nimi nie tak lub na ich wyborach. Wydaje się mało prawdopodobne, by partia polityczna, której polityka była przyczyną tak powszechnych niepokojów, była w stanie to zrobić.

Eleanor Morgan jest autorką książki Hormonal: rozmowa o kobiecych ciałach, zdrowiu psychicznym i dlaczego musimy być wysłuchani


Z otyłością nie można walczyć, dopóki nie zajmiemy się traumą, która ją powoduje

Spal tłuszcz, aby zmniejszyć ryzyko Covid-19, powiedziano nam. Ale jak rozwiać wstyd i niepokój, które tak często kryją się za przybieraniem na wadze?

„Zwiększenie stresu i wstydu, które odczuwa osoba z otyłością, często prowadzi do zwiększonego odżywiania i zmniejszenia motywacji do utraty wagi”. Zdjęcie: Getty/iStockphoto

„Zwiększenie stresu i wstydu, które odczuwa osoba z otyłością, często prowadzi do zwiększonego odżywiania i zmniejszenia motywacji do utraty wagi”. Zdjęcie: Getty/iStockphoto

Ostatnia modyfikacja w czwartek 30 lipca 2020 r. 13.57 BST

Osoby z Covid-19 z nadwagą lub otyłością mają zwiększone ryzyko poważnych powikłań i śmierci. W świetle tych dowodów rząd rozpoczął plan walki z otyłością, mający na celu zapobieganie jak największej liczbie ofiar w drugiej fali wirusa. Podobno czynnikiem napędzającym był brzuch Borisa Johnsona.

„To była dla mnie pobudka i chcę, żeby była to pobudka dla całego kraju” – napisał Johnson w felietonie Daily Express. „Fakty są proste: nadwaga wywiera dodatkowy nacisk na nasze narządy i utrudnia leczenie chorób serca, raka i – jak odkryliśmy – koronawirusa”. Środki obejmują nakaz oznaczania kalorii w menu, zakończenie ofert rabatowych na niezdrowe produkty spożywcze, zakaz wstępnych reklam dla fast foodów i rozszerzenie usług NHS w zakresie kontroli wagi.

Ankieta Public Health England sugeruje, że dwie trzecie dorosłych ma nadwagę lub otyłość. To poważny problem, który wymaga pilnej uwagi. Ale jeśli tej zimy spodziewana jest druga fala zachorowań na koronawirusa, czy kilka miesięcy naprawdę wystarczy, aby wyszczuplić talię kraju? Czy nie jest to co najmniej trzyletni cel? Wełniane, dysonansowe przesłanie rządu – nakazujące nam schudnąć w w tym samym tygodniu że kazano nam więcej jeść poza domem – nie pomogło.

Umieszczając utratę wagi jako osobisty wybór – licz kalorie, unikaj tanich ofert – rząd buduje most ze sznurka nad płonącym kanionem. Psychologowie od lat piszą o tym, że otyłość nie jest spowodowana brakiem siły woli. Jest to raczej produkt emocjonalnego cierpienia, ubóstwa i nierówności. To, co ludzie mogą sobie pozwolić na jedzenie, ile czasu mają na przygotowanie jedzenia i jak jedzą, to mierniki nierówności.

W obliczu niezdrowego środowiska wolna wola może wydawać się fantazją. Każdy konserwatywny rząd od czasów Margaret Thatcher kultywował indywidualizm nad dobrobytem, ​​ze szkodą dla milionów. Statystyki pokazują, że o 100 000 więcej dzieci żyje poniżej linii podstawowej niż rok temu. Zapotrzebowanie na usługi zdrowia psychicznego NHS rośnie, ale w wyniku systematycznych cięć w finansowaniu funduszy powierniczych tak wiele osób cierpi, nie mając gdzie z nich skorzystać. Korelacja między otyłością, problemami ze zdrowiem psychicznym i ubóstwem jest jasna, ale postawy wobec osób z otyłością nadal zależą od postrzeganego braku kontroli: jeśli jesteś duży, jesteś chciwy i niezdrowy i nie masz silnej woli.

Kiedy przesłanie z góry brzmi, że indywidualne wybory liczą się ponad wszystko, nic dziwnego, że możemy postrzegać tych, którzy są więksi od nas, jako zajmujących zbyt dużo naszej cennej przestrzeni. Ale to nie sprawia, że ​​zawstydzanie tłuszczu jest właściwe ani produktywne. Zwiększenie stresu i wstydu, które odczuwa osoba z otyłością – czy to z powodu interakcji w transporcie publicznym, konsultacji z lekarzem rodzinnym, czy kampanii zdrowia publicznego – często prowadzi do zwiększonego odżywiania i zmniejszonej motywacji do odchudzania. Ten cykl wstydu świadczy o innym materiale dowodowym, który jest świadomie pomijany: korelacja między otyłością a traumą.

Główne badanie Adverse Childhood Experiences wykazało, że ponad 6 milionów osób otyłych i chorobliwie otyłych prawdopodobnie doznało przemocy fizycznej, seksualnej i/lub słownej w dzieciństwie. Kolejne miliony wskażą inne rodzaje traumy z dzieciństwa jako przyczynę ich problemów z wagą: na przykład mieszkanie z chorym psychicznie członkiem rodziny lub rodzicem alkoholikiem. Wiele badań pokazuje obecnie, że PTSD wiąże się ze zwiększonym ryzykiem otyłości u kobiet. Mimo to obwiniamy jednostkę – zwłaszcza jeśli jest kobietą.

Nigdy nie miałem zdecydowanych poglądów na temat otyłości. Zmieniło się to podczas stażu dla mojego magistra psychologii z psychologiem klinicznym pracującym z potencjalnymi pacjentami z chirurgią odchudzającą (bariatryczną). Jej zadaniem była ocena, czy osoby są emocjonalnie przygotowane do radzenia sobie z tak poważną przemianą i czy będą potrzebować intensywniejszego wsparcia psychologicznego.

Obserwowałam wiele ocen z pacjentami, których BMI klasyfikowało ich do kategorii „chorobliwie otyłych”. Dla wielu przebywanie w tym pokoju z psychologiem było pierwszym momentem, w którym ujawnili historyczną traumę. Słyszałem opisy dzieciństwa spędzonego w opiece, wykorzystywania seksualnego w rodzinie, zaniedbania emocjonalnego i przemocy, która zostanie ze mną na zawsze. Wielu pacjentów miało problemy ze zdrowiem psychicznym, na które otrzymali jedynie niepełną opiekę. Nigdy wcześniej nie myślałem, że będzie tak wyraźny związek między historyczną traumą a niezdrowymi nawykami żywieniowymi, ale oczywiście ma to sens.

W badaniu niekorzystnych doświadczeń z dzieciństwa wielu uczestników stwierdziło, że przejadanie się przynosiło korzyści we wczesnym okresie ich życia. Objadanie się stało się źródłem pocieszenia i ochrony przed wykorzystywaniem seksualnym. Innym związkiem między wykorzystywaniem seksualnym w dzieciństwie a otyłością może być chęć „odseksualizowania”, przybrania na wadze jako środka ochrony przed kolejnymi nadużyciami. Oczywiste jest, że mylenie przejadania się z „tylko” uzależnieniem pomija złożoność problemu. Kiedy jedzenie jest używane do radzenia sobie z niepokojem emocjonalnym w młodym wieku, cofnięcie tego uwarunkowania w wieku dorosłym staje się trudne.

Na przykład objadanie się może być kompulsywną, ale niepokojącą pętlą sprzężenia zwrotnego: osoba może jeść duże ilości, aby poczuć się lepiej, czując się z tego powodu zniesmaczona, może się oczyścić. Podświadoma potrzeba emocjonalnego ukojenia jedzeniem w ten sposób mówi o głębokim, niezbadanym wstydzie i bólu. Kiedy ten wstyd – dosłownie obciążający ciało – zaczyna być otwierany i akceptowany w bezpiecznej przestrzeni, istnieje możliwość nauczenia się, jak przekierować te destrukcyjne wzorce.

Obserwując ludzi, którzy po raz pierwszy rozmawiają o wykorzystywaniu seksualnym z profesjonalistą, dostrzegłem wyraźną ulgę, jaką odczuwali, gdy zostali wysłuchani, ale także niedowierzanie, że ich przeszłe doświadczenia będą miały w tym kontekście znaczenie. Pamiętaj, że większość z tych kobiet miała historię znacznego cierpienia psychicznego. Dlaczego nie zapytano ich wcześniej o to, co się z nimi stało? Dlaczego nie pomogli im połączyć się z kropkami?

Jeśli chcemy walczyć z otyłością, musimy myśleć poza indywidualnymi wyborami, postrzegając problem jako taki, który ma strukturalne, systemowe korzenie. Musimy myśleć o tym, co stało się z ludźmi, a nie skupiać się na tym, co jest z nimi nie tak lub na ich wyborach. Wydaje się mało prawdopodobne, by partia polityczna, której polityka była przyczyną tak powszechnych niepokojów, była w stanie to zrobić.

Eleanor Morgan jest autorką książki Hormonal: rozmowa o kobiecych ciałach, zdrowiu psychicznym i dlaczego musimy być wysłuchani


Z otyłością nie można walczyć, dopóki nie zajmiemy się traumą, która ją powoduje

Spal tłuszcz, aby zmniejszyć ryzyko Covid-19, powiedziano nam. Ale jak rozwiać wstyd i niepokój, które tak często kryją się za przybieraniem na wadze?

„Zwiększenie stresu i wstydu, które odczuwa osoba z otyłością, często prowadzi do zwiększonego odżywiania i zmniejszenia motywacji do utraty wagi”. Zdjęcie: Getty/iStockphoto

„Zwiększenie stresu i wstydu, które odczuwa osoba z otyłością, często prowadzi do zwiększonego odżywiania i zmniejszenia motywacji do utraty wagi”. Zdjęcie: Getty/iStockphoto

Ostatnia modyfikacja w czwartek 30 lipca 2020 r. 13.57 BST

Osoby z Covid-19 z nadwagą lub otyłością mają zwiększone ryzyko poważnych powikłań i śmierci. W świetle tych dowodów rząd rozpoczął plan walki z otyłością, mający na celu zapobieganie jak największej liczbie ofiar w drugiej fali wirusa. Podobno czynnikiem napędzającym był brzuch Borisa Johnsona.

„To była dla mnie pobudka i chcę, żeby była to pobudka dla całego kraju” – napisał Johnson w felietonie Daily Express. „Fakty są proste: nadwaga wywiera dodatkowy nacisk na nasze narządy i utrudnia leczenie chorób serca, raka i – jak odkryliśmy – koronawirusa”. Środki obejmują nakaz oznaczania kalorii w menu, zakończenie ofert rabatowych na niezdrowe produkty spożywcze, zakaz wstępnych reklam dla fast foodów i rozszerzenie usług NHS w zakresie kontroli wagi.

Ankieta Public Health England sugeruje, że dwie trzecie dorosłych ma nadwagę lub otyłość. To poważny problem, który wymaga pilnej uwagi. Ale jeśli tej zimy spodziewana jest druga fala zachorowań na koronawirusa, czy kilka miesięcy naprawdę wystarczy, aby wyszczuplić talię kraju? Czy nie jest to co najmniej trzyletni cel? Wełniane, dysonansowe przesłanie rządu – nakazujące nam schudnąć w w tym samym tygodniu że kazano nam więcej jeść poza domem – nie pomogło.

Umieszczając utratę wagi jako osobisty wybór – licz kalorie, unikaj tanich ofert – rząd buduje most ze sznurka nad płonącym kanionem. Psychologowie od lat piszą o tym, że otyłość nie jest spowodowana brakiem siły woli. Jest to raczej produkt emocjonalnego cierpienia, ubóstwa i nierówności. To, co ludzie mogą sobie pozwolić na jedzenie, ile czasu mają na przygotowanie jedzenia i jak jedzą, to mierniki nierówności.

W obliczu niezdrowego środowiska wolna wola może wydawać się fantazją. Każdy konserwatywny rząd od czasów Margaret Thatcher kultywował indywidualizm nad dobrobytem, ​​ze szkodą dla milionów. Statystyki pokazują, że o 100 000 więcej dzieci żyje poniżej linii podstawowej niż rok temu. Zapotrzebowanie na usługi zdrowia psychicznego NHS rośnie, ale w wyniku systematycznych cięć w finansowaniu funduszy powierniczych tak wiele osób cierpi, nie mając gdzie z nich skorzystać. Korelacja między otyłością, problemami ze zdrowiem psychicznym i ubóstwem jest jasna, ale postawy wobec osób z otyłością nadal zależą od postrzeganego braku kontroli: jeśli jesteś duży, jesteś chciwy i niezdrowy i nie masz silnej woli.

Kiedy przesłanie z góry brzmi, że indywidualne wybory liczą się ponad wszystko, nic dziwnego, że możemy postrzegać tych, którzy są więksi od nas, jako zajmujących zbyt dużo naszej cennej przestrzeni. Ale to nie sprawia, że ​​zawstydzanie tłuszczu jest właściwe ani produktywne. Zwiększenie stresu i wstydu, które odczuwa osoba z otyłością – czy to z powodu interakcji w transporcie publicznym, konsultacji z lekarzem rodzinnym, czy kampanii zdrowia publicznego – często prowadzi do zwiększonego odżywiania i zmniejszonej motywacji do odchudzania. Ten cykl wstydu świadczy o innym materiale dowodowym, który jest świadomie pomijany: korelacja między otyłością a traumą.

Główne badanie Adverse Childhood Experiences wykazało, że ponad 6 milionów osób otyłych i chorobliwie otyłych prawdopodobnie doznało przemocy fizycznej, seksualnej i/lub słownej w dzieciństwie. Kolejne miliony wskażą inne rodzaje traumy z dzieciństwa jako przyczynę ich problemów z wagą: na przykład mieszkanie z chorym psychicznie członkiem rodziny lub rodzicem alkoholikiem. Wiele badań pokazuje obecnie, że PTSD wiąże się ze zwiększonym ryzykiem otyłości u kobiet. Mimo to obwiniamy jednostkę – zwłaszcza jeśli jest kobietą.

Nigdy nie miałem zdecydowanych poglądów na temat otyłości. Zmieniło się to podczas stażu dla mojego magistra psychologii z psychologiem klinicznym pracującym z potencjalnymi pacjentami z chirurgią odchudzającą (bariatryczną). Jej zadaniem była ocena, czy osoby są emocjonalnie przygotowane do radzenia sobie z tak poważną przemianą i czy będą potrzebować intensywniejszego wsparcia psychologicznego.

Obserwowałam wiele ocen z pacjentami, których BMI klasyfikowało ich do kategorii „chorobliwie otyłych”. Dla wielu przebywanie w tym pokoju z psychologiem było pierwszym momentem, w którym ujawnili historyczną traumę. Słyszałem opisy dzieciństwa spędzonego w opiece, wykorzystywania seksualnego w rodzinie, zaniedbania emocjonalnego i przemocy, która zostanie ze mną na zawsze. Wielu pacjentów miało problemy ze zdrowiem psychicznym, na które otrzymali jedynie niepełną opiekę. Nigdy wcześniej nie myślałem, że będzie tak wyraźny związek między historyczną traumą a niezdrowymi nawykami żywieniowymi, ale oczywiście ma to sens.

W badaniu niekorzystnych doświadczeń z dzieciństwa wielu uczestników stwierdziło, że przejadanie się przynosiło korzyści we wczesnym okresie ich życia. Objadanie się stało się źródłem pocieszenia i ochrony przed wykorzystywaniem seksualnym. Innym związkiem między wykorzystywaniem seksualnym w dzieciństwie a otyłością może być chęć „odseksualizowania”, przybrania na wadze jako środka ochrony przed kolejnymi nadużyciami. Oczywiste jest, że mylenie przejadania się z „tylko” uzależnieniem pomija złożoność problemu. Kiedy jedzenie jest używane do radzenia sobie z niepokojem emocjonalnym w młodym wieku, cofnięcie tego uwarunkowania w wieku dorosłym staje się trudne.

Na przykład objadanie się może być kompulsywną, ale niepokojącą pętlą sprzężenia zwrotnego: osoba może jeść duże ilości, aby poczuć się lepiej, czując się z tego powodu zniesmaczona, może się oczyścić. Podświadoma potrzeba emocjonalnego ukojenia jedzeniem w ten sposób mówi o głębokim, niezbadanym wstydzie i bólu. Kiedy ten wstyd – dosłownie obciążający ciało – zaczyna być otwierany i akceptowany w bezpiecznej przestrzeni, istnieje możliwość nauczenia się, jak przekierować te destrukcyjne wzorce.

Obserwując ludzi, którzy po raz pierwszy rozmawiają o wykorzystywaniu seksualnym z profesjonalistą, dostrzegłem wyraźną ulgę, jaką odczuwali, gdy zostali wysłuchani, ale także niedowierzanie, że ich przeszłe doświadczenia będą miały w tym kontekście znaczenie. Pamiętaj, że większość z tych kobiet miała historię znacznego cierpienia psychicznego. Dlaczego nie zapytano ich wcześniej o to, co się z nimi stało? Dlaczego nie pomogli im dołączyć do kropek?

Jeśli chcemy walczyć z otyłością, musimy myśleć poza indywidualnymi wyborami, postrzegając problem jako taki, który ma strukturalne, systemowe korzenie. Musimy myśleć o tym, co stało się z ludźmi, a nie skupiać się na tym, co jest z nimi nie tak lub na ich wyborach. Wydaje się mało prawdopodobne, by partia polityczna, której polityka była przyczyną tak powszechnych niepokojów, była w stanie to zrobić.

Eleanor Morgan jest autorką książki Hormonal: rozmowa o kobiecych ciałach, zdrowiu psychicznym i dlaczego musimy być wysłuchani


Z otyłością nie można walczyć, dopóki nie zajmiemy się traumą, która ją powoduje

Spal tłuszcz, aby zmniejszyć ryzyko Covid-19, powiedziano nam. But how to dispel the shame and distress that so often lie behind weight gain?

‘Increasing the stress and shame that a person with obesity feels often leads to increased eating and decreased motivation to lose weight.’ Photograph: Getty/iStockphoto

‘Increasing the stress and shame that a person with obesity feels often leads to increased eating and decreased motivation to lose weight.’ Photograph: Getty/iStockphoto

Last modified on Thu 30 Jul 2020 13.57 BST

P eople with Covid-19 who are overweight or obese have an increased risk of serious complications and death. In the light of this evidence, the government has launched a plan to address obesity, framed as a way of preventing as many casualties in a second wave of the virus. Boris Johnson’s own tummy was, supposedly, a driving factor.

“It was a wake-up call for me, and I want it to be a wake-up call for the whole country,” Johnson wrote in a Daily Express column. “The facts are simple: extra weight puts extra pressure on our organs and makes it harder to treat heart disease, cancer and – as we have found – coronavirus.” Measures include mandating calorie labelling on menus, ending discount deals on unhealthy food items, banning pre-watershed ads for junk food and expanding NHS weight-management services.

A Public Health England survey suggests that two-thirds of adults are overweight or obese. This is a serious problem that needs urgent attention. But if a second wave of coronavirus cases is expected this winter, is a few months really long enough to slim the country’s waistlines? Is this not, at minimum, a three-year objective? The government’s woolly, dissonant messaging – telling us to lose weight in the same week that we’ve been told to eat out more – hasn’t helped.

By positioning weight loss as a personal choice – count your calories, avoid the cheap deals – the government is building a bridge of string over a burning canyon. Psychologists have been writing for years about how obesity is not caused by a lack of willpower. Rather, it’s a product of emotional distress, poverty and inequality. What people can afford to eat, how much time they have to prepare food and how they eat are all measures of inequality.

When faced with an unhealthy environment, free will can feel like a fantasy. Every Conservative government since Margaret Thatcher has cultivated individualism over welfare, to the detriment of millions. Statistics show that 100,000 more children are living below the breadline than a year ago. Demand for NHS mental health services is increasing but, as a result of systematic cuts to trusts’ funding, so many people are in pain without anywhere to take it. The correlation between obesity, mental health issues and poverty is clear, yet attitudes towards people with obesity still hinge on a perceived lack of control: if you’re big, you’re greedy and unhealthy, and have no willpower.

When the message from above is that individual choices matter above all else, it’s unsurprising that we may view those who are bigger than us as occupying too much of our precious space. But that doesn’t make fat-shaming right or productive. Increasing the stress and shame that a person with obesity feels – whether that’s from an interaction on public transport, a GP consultation or a public health campaign – often leads to increased eating and decreased motivation to lose weight. This cycle of shame speaks to another body of evidence that is being wilfully overlooked: the correlation between obesity and trauma.

The major Adverse Childhood Experiences study found that more than 6 million obese and morbidly obese people are likely to have suffered physical, sexual and/or verbal abuse during their childhood. Millions more will point towards other types of childhood trauma as the cause of their weight issues: living with a mentally unwell family member, for instance, or an alcoholic parent. A considerable body of research now shows that PTSD is associated with an increased risk of women becoming obese. Still, we blame the individual – especially if they’re a woman.

I never used to have strong views about obesity. That changed during a work placement for my psychology MSc with a clinical psychologist working with prospective weight-loss (bariatric) surgery patients. Her job was to assess whether individuals were emotionally equipped to deal with such a major transition and whether they would need more intensive psychological support.

I observed many assessments with patients whose BMI put them in the “morbidly obese” category. For many, being in that room with the psychologist was the first time they had disclosed historic trauma. I heard descriptions of childhoods spent in care, sexual abuse within family settings, emotional neglect and violence that will stay with me forever. Many patients had mental health issues that they’d only received patchy care for. I had never previously considered that there would be such a clear connection between historic trauma and unhealthy eating habits, but of course it makes sense.

In the adverse childhood experiences study, many participants said that overeating had benefits during their early lives. Binge-eating became a source of comfort and protection from sexual abuse. Another connection between childhood sexual abuse and obesity might be a desire to “de-sexualise”, gaining weight as a means of protecting against more abuse. It’s clear that mistaking overeating for “just” an addiction overlooks the complexity of the problem. When food is used to manage emotional distress at an early age, undoing this conditioning as an adult becomes tricky.

Binge-eating, for instance, can be a compulsive but distressing feedback loop: a person may eat large amounts to feel better then, feeling disgusted with themselves for doing so, they may purge. The subconscious need to emotionally soothe with food in this way speaks of deep, unexplored shame and pain. Once that shame – literally weighing the body down – begins to be opened and accepted in a safe space, there is potential for learning how to re-route these destructive patterns.

Observing people talking about sexual abuse to a professional for the first time, I could see the visible relief they felt at being heard, but also the incredulity that their past experiences would be significant in this context. Remember, most of these women had a history of significant mental distress. Why weren’t they asked before about what had happened to them? Why haven’t they been helped to join the dots?

If we want to tackle obesity, we must think beyond individual choices, seeing the problem as one with structural, systemic roots. We need to think about what has happened to people, not focus on what is wrong with them or their choices. It seems unlikely that a political party whose policies have been the cause of such widespread distress will be capable of doing this.

Eleanor Morgan is author of Hormonal: A Conversation About Women’s Bodies, Mental Health and Why We Need to Be Heard


Obesity can't be tackled until we address the trauma that causes it

Burn fat to reduce your Covid-19 risk, we’re told. But how to dispel the shame and distress that so often lie behind weight gain?

‘Increasing the stress and shame that a person with obesity feels often leads to increased eating and decreased motivation to lose weight.’ Photograph: Getty/iStockphoto

‘Increasing the stress and shame that a person with obesity feels often leads to increased eating and decreased motivation to lose weight.’ Photograph: Getty/iStockphoto

Last modified on Thu 30 Jul 2020 13.57 BST

P eople with Covid-19 who are overweight or obese have an increased risk of serious complications and death. In the light of this evidence, the government has launched a plan to address obesity, framed as a way of preventing as many casualties in a second wave of the virus. Boris Johnson’s own tummy was, supposedly, a driving factor.

“It was a wake-up call for me, and I want it to be a wake-up call for the whole country,” Johnson wrote in a Daily Express column. “The facts are simple: extra weight puts extra pressure on our organs and makes it harder to treat heart disease, cancer and – as we have found – coronavirus.” Measures include mandating calorie labelling on menus, ending discount deals on unhealthy food items, banning pre-watershed ads for junk food and expanding NHS weight-management services.

A Public Health England survey suggests that two-thirds of adults are overweight or obese. This is a serious problem that needs urgent attention. But if a second wave of coronavirus cases is expected this winter, is a few months really long enough to slim the country’s waistlines? Is this not, at minimum, a three-year objective? The government’s woolly, dissonant messaging – telling us to lose weight in the same week that we’ve been told to eat out more – hasn’t helped.

By positioning weight loss as a personal choice – count your calories, avoid the cheap deals – the government is building a bridge of string over a burning canyon. Psychologists have been writing for years about how obesity is not caused by a lack of willpower. Rather, it’s a product of emotional distress, poverty and inequality. What people can afford to eat, how much time they have to prepare food and how they eat are all measures of inequality.

When faced with an unhealthy environment, free will can feel like a fantasy. Every Conservative government since Margaret Thatcher has cultivated individualism over welfare, to the detriment of millions. Statistics show that 100,000 more children are living below the breadline than a year ago. Demand for NHS mental health services is increasing but, as a result of systematic cuts to trusts’ funding, so many people are in pain without anywhere to take it. The correlation between obesity, mental health issues and poverty is clear, yet attitudes towards people with obesity still hinge on a perceived lack of control: if you’re big, you’re greedy and unhealthy, and have no willpower.

When the message from above is that individual choices matter above all else, it’s unsurprising that we may view those who are bigger than us as occupying too much of our precious space. But that doesn’t make fat-shaming right or productive. Increasing the stress and shame that a person with obesity feels – whether that’s from an interaction on public transport, a GP consultation or a public health campaign – often leads to increased eating and decreased motivation to lose weight. This cycle of shame speaks to another body of evidence that is being wilfully overlooked: the correlation between obesity and trauma.

The major Adverse Childhood Experiences study found that more than 6 million obese and morbidly obese people are likely to have suffered physical, sexual and/or verbal abuse during their childhood. Millions more will point towards other types of childhood trauma as the cause of their weight issues: living with a mentally unwell family member, for instance, or an alcoholic parent. A considerable body of research now shows that PTSD is associated with an increased risk of women becoming obese. Still, we blame the individual – especially if they’re a woman.

I never used to have strong views about obesity. That changed during a work placement for my psychology MSc with a clinical psychologist working with prospective weight-loss (bariatric) surgery patients. Her job was to assess whether individuals were emotionally equipped to deal with such a major transition and whether they would need more intensive psychological support.

I observed many assessments with patients whose BMI put them in the “morbidly obese” category. For many, being in that room with the psychologist was the first time they had disclosed historic trauma. I heard descriptions of childhoods spent in care, sexual abuse within family settings, emotional neglect and violence that will stay with me forever. Many patients had mental health issues that they’d only received patchy care for. I had never previously considered that there would be such a clear connection between historic trauma and unhealthy eating habits, but of course it makes sense.

In the adverse childhood experiences study, many participants said that overeating had benefits during their early lives. Binge-eating became a source of comfort and protection from sexual abuse. Another connection between childhood sexual abuse and obesity might be a desire to “de-sexualise”, gaining weight as a means of protecting against more abuse. It’s clear that mistaking overeating for “just” an addiction overlooks the complexity of the problem. When food is used to manage emotional distress at an early age, undoing this conditioning as an adult becomes tricky.

Binge-eating, for instance, can be a compulsive but distressing feedback loop: a person may eat large amounts to feel better then, feeling disgusted with themselves for doing so, they may purge. The subconscious need to emotionally soothe with food in this way speaks of deep, unexplored shame and pain. Once that shame – literally weighing the body down – begins to be opened and accepted in a safe space, there is potential for learning how to re-route these destructive patterns.

Observing people talking about sexual abuse to a professional for the first time, I could see the visible relief they felt at being heard, but also the incredulity that their past experiences would be significant in this context. Remember, most of these women had a history of significant mental distress. Why weren’t they asked before about what had happened to them? Why haven’t they been helped to join the dots?

If we want to tackle obesity, we must think beyond individual choices, seeing the problem as one with structural, systemic roots. We need to think about what has happened to people, not focus on what is wrong with them or their choices. It seems unlikely that a political party whose policies have been the cause of such widespread distress will be capable of doing this.

Eleanor Morgan is author of Hormonal: A Conversation About Women’s Bodies, Mental Health and Why We Need to Be Heard


Obesity can't be tackled until we address the trauma that causes it

Burn fat to reduce your Covid-19 risk, we’re told. But how to dispel the shame and distress that so often lie behind weight gain?

‘Increasing the stress and shame that a person with obesity feels often leads to increased eating and decreased motivation to lose weight.’ Photograph: Getty/iStockphoto

‘Increasing the stress and shame that a person with obesity feels often leads to increased eating and decreased motivation to lose weight.’ Photograph: Getty/iStockphoto

Last modified on Thu 30 Jul 2020 13.57 BST

P eople with Covid-19 who are overweight or obese have an increased risk of serious complications and death. In the light of this evidence, the government has launched a plan to address obesity, framed as a way of preventing as many casualties in a second wave of the virus. Boris Johnson’s own tummy was, supposedly, a driving factor.

“It was a wake-up call for me, and I want it to be a wake-up call for the whole country,” Johnson wrote in a Daily Express column. “The facts are simple: extra weight puts extra pressure on our organs and makes it harder to treat heart disease, cancer and – as we have found – coronavirus.” Measures include mandating calorie labelling on menus, ending discount deals on unhealthy food items, banning pre-watershed ads for junk food and expanding NHS weight-management services.

A Public Health England survey suggests that two-thirds of adults are overweight or obese. This is a serious problem that needs urgent attention. But if a second wave of coronavirus cases is expected this winter, is a few months really long enough to slim the country’s waistlines? Is this not, at minimum, a three-year objective? The government’s woolly, dissonant messaging – telling us to lose weight in the same week that we’ve been told to eat out more – hasn’t helped.

By positioning weight loss as a personal choice – count your calories, avoid the cheap deals – the government is building a bridge of string over a burning canyon. Psychologists have been writing for years about how obesity is not caused by a lack of willpower. Rather, it’s a product of emotional distress, poverty and inequality. What people can afford to eat, how much time they have to prepare food and how they eat are all measures of inequality.

When faced with an unhealthy environment, free will can feel like a fantasy. Every Conservative government since Margaret Thatcher has cultivated individualism over welfare, to the detriment of millions. Statistics show that 100,000 more children are living below the breadline than a year ago. Demand for NHS mental health services is increasing but, as a result of systematic cuts to trusts’ funding, so many people are in pain without anywhere to take it. The correlation between obesity, mental health issues and poverty is clear, yet attitudes towards people with obesity still hinge on a perceived lack of control: if you’re big, you’re greedy and unhealthy, and have no willpower.

When the message from above is that individual choices matter above all else, it’s unsurprising that we may view those who are bigger than us as occupying too much of our precious space. But that doesn’t make fat-shaming right or productive. Increasing the stress and shame that a person with obesity feels – whether that’s from an interaction on public transport, a GP consultation or a public health campaign – often leads to increased eating and decreased motivation to lose weight. This cycle of shame speaks to another body of evidence that is being wilfully overlooked: the correlation between obesity and trauma.

The major Adverse Childhood Experiences study found that more than 6 million obese and morbidly obese people are likely to have suffered physical, sexual and/or verbal abuse during their childhood. Millions more will point towards other types of childhood trauma as the cause of their weight issues: living with a mentally unwell family member, for instance, or an alcoholic parent. A considerable body of research now shows that PTSD is associated with an increased risk of women becoming obese. Still, we blame the individual – especially if they’re a woman.

I never used to have strong views about obesity. That changed during a work placement for my psychology MSc with a clinical psychologist working with prospective weight-loss (bariatric) surgery patients. Her job was to assess whether individuals were emotionally equipped to deal with such a major transition and whether they would need more intensive psychological support.

I observed many assessments with patients whose BMI put them in the “morbidly obese” category. For many, being in that room with the psychologist was the first time they had disclosed historic trauma. I heard descriptions of childhoods spent in care, sexual abuse within family settings, emotional neglect and violence that will stay with me forever. Many patients had mental health issues that they’d only received patchy care for. I had never previously considered that there would be such a clear connection between historic trauma and unhealthy eating habits, but of course it makes sense.

In the adverse childhood experiences study, many participants said that overeating had benefits during their early lives. Binge-eating became a source of comfort and protection from sexual abuse. Another connection between childhood sexual abuse and obesity might be a desire to “de-sexualise”, gaining weight as a means of protecting against more abuse. It’s clear that mistaking overeating for “just” an addiction overlooks the complexity of the problem. When food is used to manage emotional distress at an early age, undoing this conditioning as an adult becomes tricky.

Binge-eating, for instance, can be a compulsive but distressing feedback loop: a person may eat large amounts to feel better then, feeling disgusted with themselves for doing so, they may purge. The subconscious need to emotionally soothe with food in this way speaks of deep, unexplored shame and pain. Once that shame – literally weighing the body down – begins to be opened and accepted in a safe space, there is potential for learning how to re-route these destructive patterns.

Observing people talking about sexual abuse to a professional for the first time, I could see the visible relief they felt at being heard, but also the incredulity that their past experiences would be significant in this context. Remember, most of these women had a history of significant mental distress. Why weren’t they asked before about what had happened to them? Why haven’t they been helped to join the dots?

If we want to tackle obesity, we must think beyond individual choices, seeing the problem as one with structural, systemic roots. We need to think about what has happened to people, not focus on what is wrong with them or their choices. It seems unlikely that a political party whose policies have been the cause of such widespread distress will be capable of doing this.

Eleanor Morgan is author of Hormonal: A Conversation About Women’s Bodies, Mental Health and Why We Need to Be Heard


Obesity can't be tackled until we address the trauma that causes it

Burn fat to reduce your Covid-19 risk, we’re told. But how to dispel the shame and distress that so often lie behind weight gain?

‘Increasing the stress and shame that a person with obesity feels often leads to increased eating and decreased motivation to lose weight.’ Photograph: Getty/iStockphoto

‘Increasing the stress and shame that a person with obesity feels often leads to increased eating and decreased motivation to lose weight.’ Photograph: Getty/iStockphoto

Last modified on Thu 30 Jul 2020 13.57 BST

P eople with Covid-19 who are overweight or obese have an increased risk of serious complications and death. In the light of this evidence, the government has launched a plan to address obesity, framed as a way of preventing as many casualties in a second wave of the virus. Boris Johnson’s own tummy was, supposedly, a driving factor.

“It was a wake-up call for me, and I want it to be a wake-up call for the whole country,” Johnson wrote in a Daily Express column. “The facts are simple: extra weight puts extra pressure on our organs and makes it harder to treat heart disease, cancer and – as we have found – coronavirus.” Measures include mandating calorie labelling on menus, ending discount deals on unhealthy food items, banning pre-watershed ads for junk food and expanding NHS weight-management services.

A Public Health England survey suggests that two-thirds of adults are overweight or obese. This is a serious problem that needs urgent attention. But if a second wave of coronavirus cases is expected this winter, is a few months really long enough to slim the country’s waistlines? Is this not, at minimum, a three-year objective? The government’s woolly, dissonant messaging – telling us to lose weight in the same week that we’ve been told to eat out more – hasn’t helped.

By positioning weight loss as a personal choice – count your calories, avoid the cheap deals – the government is building a bridge of string over a burning canyon. Psychologists have been writing for years about how obesity is not caused by a lack of willpower. Rather, it’s a product of emotional distress, poverty and inequality. What people can afford to eat, how much time they have to prepare food and how they eat are all measures of inequality.

When faced with an unhealthy environment, free will can feel like a fantasy. Every Conservative government since Margaret Thatcher has cultivated individualism over welfare, to the detriment of millions. Statistics show that 100,000 more children are living below the breadline than a year ago. Demand for NHS mental health services is increasing but, as a result of systematic cuts to trusts’ funding, so many people are in pain without anywhere to take it. The correlation between obesity, mental health issues and poverty is clear, yet attitudes towards people with obesity still hinge on a perceived lack of control: if you’re big, you’re greedy and unhealthy, and have no willpower.

When the message from above is that individual choices matter above all else, it’s unsurprising that we may view those who are bigger than us as occupying too much of our precious space. But that doesn’t make fat-shaming right or productive. Increasing the stress and shame that a person with obesity feels – whether that’s from an interaction on public transport, a GP consultation or a public health campaign – often leads to increased eating and decreased motivation to lose weight. This cycle of shame speaks to another body of evidence that is being wilfully overlooked: the correlation between obesity and trauma.

The major Adverse Childhood Experiences study found that more than 6 million obese and morbidly obese people are likely to have suffered physical, sexual and/or verbal abuse during their childhood. Millions more will point towards other types of childhood trauma as the cause of their weight issues: living with a mentally unwell family member, for instance, or an alcoholic parent. A considerable body of research now shows that PTSD is associated with an increased risk of women becoming obese. Still, we blame the individual – especially if they’re a woman.

I never used to have strong views about obesity. That changed during a work placement for my psychology MSc with a clinical psychologist working with prospective weight-loss (bariatric) surgery patients. Her job was to assess whether individuals were emotionally equipped to deal with such a major transition and whether they would need more intensive psychological support.

I observed many assessments with patients whose BMI put them in the “morbidly obese” category. For many, being in that room with the psychologist was the first time they had disclosed historic trauma. I heard descriptions of childhoods spent in care, sexual abuse within family settings, emotional neglect and violence that will stay with me forever. Many patients had mental health issues that they’d only received patchy care for. I had never previously considered that there would be such a clear connection between historic trauma and unhealthy eating habits, but of course it makes sense.

In the adverse childhood experiences study, many participants said that overeating had benefits during their early lives. Binge-eating became a source of comfort and protection from sexual abuse. Another connection between childhood sexual abuse and obesity might be a desire to “de-sexualise”, gaining weight as a means of protecting against more abuse. It’s clear that mistaking overeating for “just” an addiction overlooks the complexity of the problem. When food is used to manage emotional distress at an early age, undoing this conditioning as an adult becomes tricky.

Binge-eating, for instance, can be a compulsive but distressing feedback loop: a person may eat large amounts to feel better then, feeling disgusted with themselves for doing so, they may purge. The subconscious need to emotionally soothe with food in this way speaks of deep, unexplored shame and pain. Once that shame – literally weighing the body down – begins to be opened and accepted in a safe space, there is potential for learning how to re-route these destructive patterns.

Observing people talking about sexual abuse to a professional for the first time, I could see the visible relief they felt at being heard, but also the incredulity that their past experiences would be significant in this context. Remember, most of these women had a history of significant mental distress. Why weren’t they asked before about what had happened to them? Why haven’t they been helped to join the dots?

If we want to tackle obesity, we must think beyond individual choices, seeing the problem as one with structural, systemic roots. We need to think about what has happened to people, not focus on what is wrong with them or their choices. It seems unlikely that a political party whose policies have been the cause of such widespread distress will be capable of doing this.

Eleanor Morgan is author of Hormonal: A Conversation About Women’s Bodies, Mental Health and Why We Need to Be Heard


Obesity can't be tackled until we address the trauma that causes it

Burn fat to reduce your Covid-19 risk, we’re told. But how to dispel the shame and distress that so often lie behind weight gain?

‘Increasing the stress and shame that a person with obesity feels often leads to increased eating and decreased motivation to lose weight.’ Photograph: Getty/iStockphoto

‘Increasing the stress and shame that a person with obesity feels often leads to increased eating and decreased motivation to lose weight.’ Photograph: Getty/iStockphoto

Last modified on Thu 30 Jul 2020 13.57 BST

P eople with Covid-19 who are overweight or obese have an increased risk of serious complications and death. In the light of this evidence, the government has launched a plan to address obesity, framed as a way of preventing as many casualties in a second wave of the virus. Boris Johnson’s own tummy was, supposedly, a driving factor.

“It was a wake-up call for me, and I want it to be a wake-up call for the whole country,” Johnson wrote in a Daily Express column. “The facts are simple: extra weight puts extra pressure on our organs and makes it harder to treat heart disease, cancer and – as we have found – coronavirus.” Measures include mandating calorie labelling on menus, ending discount deals on unhealthy food items, banning pre-watershed ads for junk food and expanding NHS weight-management services.

A Public Health England survey suggests that two-thirds of adults are overweight or obese. This is a serious problem that needs urgent attention. But if a second wave of coronavirus cases is expected this winter, is a few months really long enough to slim the country’s waistlines? Is this not, at minimum, a three-year objective? The government’s woolly, dissonant messaging – telling us to lose weight in the same week that we’ve been told to eat out more – hasn’t helped.

By positioning weight loss as a personal choice – count your calories, avoid the cheap deals – the government is building a bridge of string over a burning canyon. Psychologists have been writing for years about how obesity is not caused by a lack of willpower. Rather, it’s a product of emotional distress, poverty and inequality. What people can afford to eat, how much time they have to prepare food and how they eat are all measures of inequality.

When faced with an unhealthy environment, free will can feel like a fantasy. Every Conservative government since Margaret Thatcher has cultivated individualism over welfare, to the detriment of millions. Statistics show that 100,000 more children are living below the breadline than a year ago. Demand for NHS mental health services is increasing but, as a result of systematic cuts to trusts’ funding, so many people are in pain without anywhere to take it. The correlation between obesity, mental health issues and poverty is clear, yet attitudes towards people with obesity still hinge on a perceived lack of control: if you’re big, you’re greedy and unhealthy, and have no willpower.

When the message from above is that individual choices matter above all else, it’s unsurprising that we may view those who are bigger than us as occupying too much of our precious space. But that doesn’t make fat-shaming right or productive. Increasing the stress and shame that a person with obesity feels – whether that’s from an interaction on public transport, a GP consultation or a public health campaign – often leads to increased eating and decreased motivation to lose weight. This cycle of shame speaks to another body of evidence that is being wilfully overlooked: the correlation between obesity and trauma.

The major Adverse Childhood Experiences study found that more than 6 million obese and morbidly obese people are likely to have suffered physical, sexual and/or verbal abuse during their childhood. Millions more will point towards other types of childhood trauma as the cause of their weight issues: living with a mentally unwell family member, for instance, or an alcoholic parent. A considerable body of research now shows that PTSD is associated with an increased risk of women becoming obese. Still, we blame the individual – especially if they’re a woman.

I never used to have strong views about obesity. That changed during a work placement for my psychology MSc with a clinical psychologist working with prospective weight-loss (bariatric) surgery patients. Her job was to assess whether individuals were emotionally equipped to deal with such a major transition and whether they would need more intensive psychological support.

I observed many assessments with patients whose BMI put them in the “morbidly obese” category. For many, being in that room with the psychologist was the first time they had disclosed historic trauma. I heard descriptions of childhoods spent in care, sexual abuse within family settings, emotional neglect and violence that will stay with me forever. Many patients had mental health issues that they’d only received patchy care for. I had never previously considered that there would be such a clear connection between historic trauma and unhealthy eating habits, but of course it makes sense.

In the adverse childhood experiences study, many participants said that overeating had benefits during their early lives. Binge-eating became a source of comfort and protection from sexual abuse. Another connection between childhood sexual abuse and obesity might be a desire to “de-sexualise”, gaining weight as a means of protecting against more abuse. It’s clear that mistaking overeating for “just” an addiction overlooks the complexity of the problem. When food is used to manage emotional distress at an early age, undoing this conditioning as an adult becomes tricky.

Binge-eating, for instance, can be a compulsive but distressing feedback loop: a person may eat large amounts to feel better then, feeling disgusted with themselves for doing so, they may purge. The subconscious need to emotionally soothe with food in this way speaks of deep, unexplored shame and pain. Once that shame – literally weighing the body down – begins to be opened and accepted in a safe space, there is potential for learning how to re-route these destructive patterns.

Observing people talking about sexual abuse to a professional for the first time, I could see the visible relief they felt at being heard, but also the incredulity that their past experiences would be significant in this context. Remember, most of these women had a history of significant mental distress. Why weren’t they asked before about what had happened to them? Why haven’t they been helped to join the dots?

If we want to tackle obesity, we must think beyond individual choices, seeing the problem as one with structural, systemic roots. We need to think about what has happened to people, not focus on what is wrong with them or their choices. It seems unlikely that a political party whose policies have been the cause of such widespread distress will be capable of doing this.

Eleanor Morgan is author of Hormonal: A Conversation About Women’s Bodies, Mental Health and Why We Need to Be Heard


Obesity can't be tackled until we address the trauma that causes it

Burn fat to reduce your Covid-19 risk, we’re told. But how to dispel the shame and distress that so often lie behind weight gain?

‘Increasing the stress and shame that a person with obesity feels often leads to increased eating and decreased motivation to lose weight.’ Photograph: Getty/iStockphoto

‘Increasing the stress and shame that a person with obesity feels often leads to increased eating and decreased motivation to lose weight.’ Photograph: Getty/iStockphoto

Last modified on Thu 30 Jul 2020 13.57 BST

P eople with Covid-19 who are overweight or obese have an increased risk of serious complications and death. In the light of this evidence, the government has launched a plan to address obesity, framed as a way of preventing as many casualties in a second wave of the virus. Boris Johnson’s own tummy was, supposedly, a driving factor.

“It was a wake-up call for me, and I want it to be a wake-up call for the whole country,” Johnson wrote in a Daily Express column. “The facts are simple: extra weight puts extra pressure on our organs and makes it harder to treat heart disease, cancer and – as we have found – coronavirus.” Measures include mandating calorie labelling on menus, ending discount deals on unhealthy food items, banning pre-watershed ads for junk food and expanding NHS weight-management services.

A Public Health England survey suggests that two-thirds of adults are overweight or obese. This is a serious problem that needs urgent attention. But if a second wave of coronavirus cases is expected this winter, is a few months really long enough to slim the country’s waistlines? Is this not, at minimum, a three-year objective? The government’s woolly, dissonant messaging – telling us to lose weight in the same week that we’ve been told to eat out more – hasn’t helped.

By positioning weight loss as a personal choice – count your calories, avoid the cheap deals – the government is building a bridge of string over a burning canyon. Psychologists have been writing for years about how obesity is not caused by a lack of willpower. Rather, it’s a product of emotional distress, poverty and inequality. What people can afford to eat, how much time they have to prepare food and how they eat are all measures of inequality.

When faced with an unhealthy environment, free will can feel like a fantasy. Every Conservative government since Margaret Thatcher has cultivated individualism over welfare, to the detriment of millions. Statistics show that 100,000 more children are living below the breadline than a year ago. Demand for NHS mental health services is increasing but, as a result of systematic cuts to trusts’ funding, so many people are in pain without anywhere to take it. The correlation between obesity, mental health issues and poverty is clear, yet attitudes towards people with obesity still hinge on a perceived lack of control: if you’re big, you’re greedy and unhealthy, and have no willpower.

When the message from above is that individual choices matter above all else, it’s unsurprising that we may view those who are bigger than us as occupying too much of our precious space. But that doesn’t make fat-shaming right or productive. Increasing the stress and shame that a person with obesity feels – whether that’s from an interaction on public transport, a GP consultation or a public health campaign – often leads to increased eating and decreased motivation to lose weight. This cycle of shame speaks to another body of evidence that is being wilfully overlooked: the correlation between obesity and trauma.

The major Adverse Childhood Experiences study found that more than 6 million obese and morbidly obese people are likely to have suffered physical, sexual and/or verbal abuse during their childhood. Millions more will point towards other types of childhood trauma as the cause of their weight issues: living with a mentally unwell family member, for instance, or an alcoholic parent. A considerable body of research now shows that PTSD is associated with an increased risk of women becoming obese. Still, we blame the individual – especially if they’re a woman.

I never used to have strong views about obesity. That changed during a work placement for my psychology MSc with a clinical psychologist working with prospective weight-loss (bariatric) surgery patients. Her job was to assess whether individuals were emotionally equipped to deal with such a major transition and whether they would need more intensive psychological support.

I observed many assessments with patients whose BMI put them in the “morbidly obese” category. For many, being in that room with the psychologist was the first time they had disclosed historic trauma. I heard descriptions of childhoods spent in care, sexual abuse within family settings, emotional neglect and violence that will stay with me forever. Many patients had mental health issues that they’d only received patchy care for. I had never previously considered that there would be such a clear connection between historic trauma and unhealthy eating habits, but of course it makes sense.

In the adverse childhood experiences study, many participants said that overeating had benefits during their early lives. Binge-eating became a source of comfort and protection from sexual abuse. Another connection between childhood sexual abuse and obesity might be a desire to “de-sexualise”, gaining weight as a means of protecting against more abuse. It’s clear that mistaking overeating for “just” an addiction overlooks the complexity of the problem. When food is used to manage emotional distress at an early age, undoing this conditioning as an adult becomes tricky.

Binge-eating, for instance, can be a compulsive but distressing feedback loop: a person may eat large amounts to feel better then, feeling disgusted with themselves for doing so, they may purge. The subconscious need to emotionally soothe with food in this way speaks of deep, unexplored shame and pain. Once that shame – literally weighing the body down – begins to be opened and accepted in a safe space, there is potential for learning how to re-route these destructive patterns.

Observing people talking about sexual abuse to a professional for the first time, I could see the visible relief they felt at being heard, but also the incredulity that their past experiences would be significant in this context. Remember, most of these women had a history of significant mental distress. Why weren’t they asked before about what had happened to them? Why haven’t they been helped to join the dots?

If we want to tackle obesity, we must think beyond individual choices, seeing the problem as one with structural, systemic roots. We need to think about what has happened to people, not focus on what is wrong with them or their choices. It seems unlikely that a political party whose policies have been the cause of such widespread distress will be capable of doing this.

Eleanor Morgan is author of Hormonal: A Conversation About Women’s Bodies, Mental Health and Why We Need to Be Heard


Obejrzyj wideo: Nadwaga i otyłość u dzieci i młodzieży (Sierpień 2022).